Z tym wpisem trochę zwlekałam, bo chciałam zebrać odpowiednio dużo materiału. A że w tym roku szkolnym było sporo okazji – czas najwyższy się pochwalić! Makiety to fantastyczne narzędzie pracy dla architektów. Architektów krajobrazu też! Możemy je wykorzystać na wiele różnych sposobów – na początku projektowania (to takie trochę projektowanie rękami), jak i na samym końcu (jako prezentacja zaprojektowanej przestrzeni). Do przeprowadzenia burzy mózgów (ćwiczenie białej kartki) i do wyjaśnienia zagadnień technicznych (jak przekrój nawierzchni czy schodów terenowych). I oczywiście do rozwijania wyobraźni przestrzennej, ćwiczenia precyzji i cierpliwości. No i dla zabawy!
Będę dziś pisać głównie o wykorzystaniu makiet w technikum architektury krajobrazu, ale to narzędzie zawsze świetnie się sprawdza w edukacji architektonicznej, zarówno w przypadku młodszych dzieci, jak i dorosłych (wiele osób twierdzi, że nie potrafi rysować, ale na makietę zawsze coś zrobią).
Po co budować makiety?
Zacznijmy od tego, dlaczego warto budować makiety z uczniami. W zasadzie wyjaśniłam to we wstępie, ale chcę to rozwinąć (gdyby ktoś jeszcze był nieprzekonany).
Szukanie pomysłów
Sam początek pracy projektowej. Nie wiemy nic, szukamy pomysłu. Można to zrobić dyskutując, zapisując pomysły na małych kartkach lub na tablicy, szkicując. Ale można też zrobić coś, co Oskar Hansen, twórca tej metody, nazwał „ćwiczeniem białej kartki”. Zadajesz uczniom (lub sobie) zadanie i rozdajesz kartki. TYLKO KARTKI! Żadnych kredek, nożyczek, klejów. I celowo używam liczby mnogiej. Każdy dostaje stos kartek, nie jedną. Zadanie polega na zrobieniu bardzo szybkiego modelu, a w zasadzie jak największej liczby modeli. Jedna kartka = jeden pomysł. Kartki można oczywiście miąć, targać, zginać. Nie ważna jest estetyka, liczy się ilość. Jak najwięcej pomysłów w jak najkrótszym czasie. A potem wybór najlepszych, prezentacja, dyskusja i można przejść do kolejnego etapu.
Projektowanie
Na lekcje w technikum architektury krajobrazu często przychodzi młodzież, która nigdy wcześniej nie miała styczności z edukacją architektoniczną. Nie potrafią rysować, nie mają rozwiniętej wyobraźni przestrzennej, nie rozumieją rysunków rzutów i elewacji. I żeby było jasne – to nie jest narzekanie, tylko stwierdzenie faktu. Zresztą zupełnie podobnie jest na warsztatach dla osób dorosłych, którzy nie są związani z architekturą. I po to jesteśmy, żeby tego wszystkiego nauczyć. Możemy więc poświęcić kilka miesięcy na tłumaczenie czym jest rzutowanie prostokątne a czym izometria, a dopiero potem przejść do projektowania. Ale możemy też, i to o wiele lepszy sposób, zacząć od tego, co najfajniejsze w tym zawodzie, czyli właśnie od… projektowania. Ale w 3D. Nie każdy w dzieciństwie rysował rzuty i przekroje (choć znam takich), ale każdy bawił się klockami i/lub domkami dla lalek. A makieta może być takim właśnie „domkiem dla lalek”.
Na początek możemy korzystać z gotowców, jak drzewka i meble miejskie w odpowiedniej skali, albo po prostu dać plastelinę, z której samemu trzeba wszystko ulepić. Można dać przeróżne materiały i nie przejmować się jak to będzie wyglądać lub dać jednokolorową plastelinę i/lub tekturę i skupić się na formie, zamiast na kolorach i materiałach. A najlepiej testować różne opcje. W największym skrócie chodzi o to, żeby po prostu się tym bawić. I pozwolić projektować tym, którzy jeszcze nie ogarniają rysunków.
A jak już te makiety powstaną można je wykorzystać. Bo naukę rzutów i widoków najlepiej zacząć właśnie od rysowania tego, co sami zbudowaliśmy. Patrzymy z góry i rysujemy to co widzimy (można użyć szyby). Patrzymy z boku, potem z drugiego…
Prezentowanie
Czym innym jest projektowanie rękami, czyli to, co opisałam przed chwilą, a czymś innym prezentacja swojego pomysłu przy użyciu makiety. (I jedno drugiego nie wyklucza). W końcu przychodzi czas, gdy musimy przejść przez te wszystkie rzuty, widoki, przekroje, aksonometrie i perspektywy. No to na koniec dodajmy sobie jeszcze makietę. (Trochę złośliwie na samym końcu dodaję jeszcze SketchUp, w którym też robimy model, ale o wiele szybciej i błyskawicznie przerzucamy się z rzutu na widoki i aksonometrię, czyli to, co ćwiczyliśmy na rysunku technicznym tygodniami).
W tym wypadku wygląd ma już większe znaczenie. Dobrze dać sobie na to więcej czasu, nawet kilka lekcji (trzeba przewidzieć miejsce na przechowywanie niegotowych makiet i materiałów). Zwracamy uwagę na zgodność makiety z projektem, użycie odpowiednich materiałów, staranność i detale. Makieta może być bardzo szczegółowa, a pomocne będą profesjonalne materiały dla makieciarzy (jeśli tylko możemy sobie na nie pozwolić), jak drzewka i ludziki w skali. Ale czasami wystarczy symboliczne przedstawienie poszczególnych elementów i najprostsze materiały, które mamy w domu, jak włóczka i guziki. (Serio, zaraz Ci pokażę!).
Muszę wspomnieć o jeszcze jednym pomyśle – uczniowie, którzy są na początku drogi projektowej mogą przygotować makietę przedstawiającą stan istniejący. Czyli najpierw inwentaryzacja, a potem odtworzenie sytuacji na makiecie.
Rozumienie
Zaczęłam od pytania: „dlaczego warto budować makiety z uczniami”. Celowo nie piszę tu o „budowaniu makiet przez uczniów”. Ponieważ czasami to my, nauczyciele, budujemy makiety. Na przykład po to, aby coś wyjaśnić. I tu znów kilka opcji – możemy zbudować makietę, którą pokażemy uczniom w trakcie lekcji. Przykładem może być rozkładany model tarasu drewnianego, który wyjaśnia z jakich warstw się składa konstrukcja szkieletowa. Druga opcja to szablony do wycięcia i złożenia, jak model schodów terenowych, którzy przygotowałam i wydrukowałam na papierze technicznym. Jest jeszcze trzecia opcja – uczniom starszych klas zlecasz zrobienie modeli, które następnie wykorzystujesz tłumacząc coś młodszym ;).
Ćwiczenie ręki i mózgu
Są też makiety, które służą po prostu ćwiczeniu wyobraźni, a jednocześnie rozwijają manualnie. Potrzebny jest spryt i precyzja. I umiejętność czytania rysunków technicznych. Wytłumaczę Ci to na przykładzie. Uczniowie z jednej klasy mieli za sobą robienie łączeń ciesielskich na stolarni. Ode mnie dostali rysunki przedstawiające przekrój przez słupek i belkę główną trejażu oraz widok z boku i aksonometrię. Słupek i belka połączone były różnymi łączami ciesielskimi, dokładnie tak jak na rysunkach we wpisie o zwieńczeniach. Ich zadanie polegało na stworzeniu siatki brył (lub kilku, w razie potrzeby), które po sklejeniu pokażą wybrane łączenie. Docelowo powstały więc dwie bryły, które musiały być na tyle precyzyjne, aby się ze sobą łączyły. A gotowe modele mogłam pokazać i wyjaśnić klasie, która dopiero zaczynała ten temat…
Forma
Jak wspomniałam, makiety mogą przyjmować różne formy. I każdy cel wymieniony powyżej można osiągnąć na różne sposoby. Zróbmy szybkie zestawienie, a potem przejdę do przykładów.
Minimalistycznie
Kartka papieru. Plastelina. Karton + nożyk + klej na gorąco. Czasami mniej znaczy więcej.
Symbolicznie
Niezależnie od tego, jak realistycznie chcielibyśmy oddać nasz projekt – makieta to jednak jakaś forma umowna. Możemy się umówić, że kawałek plastiku z formie rozłożystego drzewa to dąb, ale możemy się też umówić, że kulka czerwonej wełny to krzew kwitnący na czerwono. Wszystko zależy od tego, na jakim etapie są nasi uczniowie i co chcemy osiągnąć.
Realistycznie
W starszych klasach warto pokusić się o realistyczną i szczegółową makietę – taką, w której drewniane domki są faktycznie wykonane z drewna i mają drzwi, a nawet klamki. Taka makieta wymaga precyzji, więc jest dobrym ćwiczeniem dla ręki (a wyćwiczona ręka to i lepsze rysunki). I wbrew pozorom wcale nie trzeba tu super drogich produktów z Modulora (najlepszy sklep dla modelarzy i plastyków, jak znam. Niestety mieści się w Berlinie). Może wystarczą drewniane patyczki po lodach i garść chrobotka (kupionego legalnie!).
Technicznie
Makieta może przedstawiać zaprojektowany ogród, ale możemy też stworzyć makietę detalu, np. nawierzchni, z pokazaniem jej przekroju. Samo budowanie takiej makiety świetnie utrwala wiedzę uczniów na dany temat. A przede wszystkim pozwala zrozumieć, jak to działa – jakie warstwy, jak to połączyć z krawężnikiem, co robimy najpierw, a co na końcu. No i to właśnie najlepsze makiety do wykorzystania w kolejnych klasach.
Kartonowo
Model do wycięcia i złożenia. (Czy ktoś pamięta „Misia” z kartonową wkładką w środku?). Albo, jeszcze lepiej – model do stworzenia przez uczniów. Jak w opisanym powyżej przykładzie łączeń ciesielskich.
Patykowo
Jednym z naszych flagowych warsztatów, które prowadziliśmy za czasów pracowni k./Nieplacu Zabaw były „warsztaty patykowe”. Testowaliśmy je wiele razy, w różnych miejscach i z różnymi grupami. Długie patyki (używaliśmy bambusów, ale w mniejszej skali sprawdzają się też suche pędy miskanta olbrzymiego) i gumki recepturki. Czasem można dodać agrowłókninę. To świetny sposób, żeby wytłumaczyć, po co w pergoli są zastrzały. Albo zbudować tymczasową osłonę dla roślin narażonych na wiatr lub nadmierne słońce. Ale można też zorganizować konkurs, kto szybciej zbuduje jak najwyższą wieżę, mając do dyspozycji tyle samo patyków, co pozostałe grupy.
Przykłady
Dobra, bo mogłabym tak w nieskończoność. Ale tu przecież potrzeba przykładów. I zdjęć! Oto one. Wszystkie wykonane z uczniami Centrum Kształcenia Zawodowego nr 1 w Krakowie.
Minimalistyczne projektowanie
Plac zabaw inspirowany Mazurami. Przymiarki do konkursu Novum.


Realistyczne projektowanie
Zagospodarowanie terenu przy CKZ – odwzorowanie stanu istniejącego z proponowanymi nowymi elementami.



Symboliczne prezentowanie
Projekt rabaty kwietnej o kolorystyce ciepłej lub zimnej.




Techniczne rozumienie
Przekrój nawierzchni – makieta prezentacyjna wykonana przeze mnie oraz próby uczniów.


Moja makieta przedstawiająca warstwy konstrukcji szkieletowej tarasu.




Kartonowe rozumienie
Schody terenowe złożone z szablonu przygotowanego przeze mnie (tu model testowy, z naniesionymi uwagami) i połączenia słupków z belkami trejażu, złożone z siatki opracowanej przez uczniów.
PS. Model schodów terenowych, poprawiony i gotowy do wycięcia dostępny jest w Narzędziowniku.



Patykowe rozumienie
A na koniec – konkurs na najwyższą wieżę. Nie mieściła się w sali, więc uczniowie wyszli na korytarz. A potem na zewnątrz.


To co dziś zbudujemy?
